Dziś nieco refleksyjnie.
Narobiło nam się ostatnio mnóstwo różnych "Dni".
"Dzień Zakochanych", "Dzień Przytulania", "Dzień Kota", w lipcu "Dzień Psa" i całe mnóstwo innych...
Nie, nie jestem przeciwko nim, wręcz przeciwnie, ale wszystkie te "dni" napawają mnie pewną refleksją...
W dobie komputerów, nowoczesnych gadgetów, komunikacji elektronicznej zapominamy o istocie bycia człowiekiem... musimy sobie przypominać o ukochanych, kotach, psach, chłopakach, dziewczynach, przytulaniu i milionie innych rzeczy poprzez właśnie takie "dni"...
A przecież przytulenie ukochanej osoby nie powinno być "narzucane" odgórnie, powinno być częścią codziennego rytuału zwanego życiem!
Domowy pupil, niezależnie czy jest psem, kotem, chomikiem, kanarkiem czy włochatą tarantulą powinien być traktowany z należytą troską i miłością codziennie, a nie tylko od święta! Skoro zdecydowaliśmy się na wprowadzenie go do naszego domu, to powinien się on stać jego integralną częścią!
Celebrujmy więc każdy dzień naszego życia, jakby był mieszanką wszystkich tych "świątecznych" dni!
Inaczej wkrótce trzeba będzie powołać jeszcze jeden "Dzień":
"Dzień Bycia Człowiekiem"
A może już taki jest, tylko jeszcze o nim nie słyszałam?