Znowu nie było mnie kilka dni...
Przepraszam bardzo, ale październik niestety taki będzie, bo przygotowuję się do końcowego egzaminu i muszę poświęcać nauce każdą wolną chwilę...
Ale myślami zawsze jestem z Wami...
Do wpisu natchnęła mnie atakująca nas zewsząd rzeczywistość.
Pogoda przypomina bardziej zimową, niż jesienną...
Co rano znajduję szron na trawie, a dłonie wołają o rękawiczki...
Ale nie o pogodzie chciałam pisać, a o czymś co jest jej skutkiem...
Wszyscy wkoło przywdzieli czernie, szarości, brązy i granaty..
Świat nagle stał się smutny...
Jakby ktoś wypłukał z niego wszystkie kolory...
Nie dajmy się!
Każdego dnia od nowa kolorujmy nasze życie barwami tęczy!
Mówię dosłownie...
Kto powiedział, że jesienią czy zimą, nie można nosić radosnych błękitów, czerwieni czy fioletów, zabarwionych niekiedy słoneczną żółcią czy pistacją?
Jakiś słynny projektant?
On zapewne jest zamknięty w luksusowej wilii na słonecznej wyspie...
Kolory dają nam energię, siłę, motywację i moc!
Niech tęcza towarzyszy nam codziennie!
Nie, nie musimy ubierać się jak barwne papugi... to byłaby zbytnia przesada...
Ale nawet drobny, kolorystyczny akcent ożywi nas i nasz humor!