wtorek, 4 marca 2014

O sympatiach i antypatiach...

W ostatnich dniach miałam szansę, okazję, a może i przyjemność poznać osobiście kilka nowych osób... oraz spotkać kilka dawno nie widzianych znajomych...
Część z nich najchętniej w trybie pilnym wcieliłabym w poczet mej prywatnej "przyjacielskiej" rodziny, innych... no cóż, chętnie bym z niej usunęła....

Ale nie o osobistych sympatiach i antypatiach chciałam dziś napisać.

W dzisiejszych czasach spotyka się ludzi z maskami na swych obliczach. 
Niektórzy zasłaniają swoje prawdziwe "ja" jedną tylko wersję społecznego kamuflażu, podczas gdy inni przebierają w nich, jak w przysłowiowych rękawiczkach.

Ta sama osoba może słodko się uśmiechać do Ciebie, gdy widzi w tym jakąś korzyść, podczas gdy za Twymi plecami wbija Ci niewidzialny nóż między żebra, poprzez swoje nienawistne spojrzenie.

Skąd to się bierze?

Dlaczego ludzi nie umieją uczciwie powiedzieć "nie lubię Cię", bądź chociażby nie spotykać się z osobą, za którą, aż tak bardzo nie przepadają.

W dzisiejszych czasach ludzie uwielbiają się porównywać... ja mam to, a Ty nie masz tamtego...

Więc może to wszystko wynika z zazdrości?

Jeśli tak, to dlaczego zazdrościmy innym?

Każdy z nas może spełnić swoje marzenia, zamiast tracić energię na niezdrowe uczucia.

Wiem, w tym momencie idealizuję. Świat od zawsze był pełen zazdrośników, i z pewnością szybko się to nie zmieni...

Jaka z tego puenta?

"Jeżeli ludzie szepczą za Twoimi plecami, to tylko znaczy, że ich wyprzedziłeś"


P.S. Wpis dedykowany pewnej pani K.A. ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz