środa, 19 czerwca 2013

Żyj chwilą...

Już antyczni głosili tezę "carpe diem", potem wielokrotnie powtarzano te słowa w przeróżnych wersjach i językach...
Czy zdarzyło się Wam kiedyś po prostu cieszyć chwilą, nie myśląc o tym co było lub będzie?
Oczywiście wyłączam z definicji rzeczy karalne, niebezpieczne i nielegalne!
Mam na myśli chwilowe porzucenie trosk i czerpanie radości z życia, z całym dobrodziejstwem inwentarza.

Kiedy ostatni raz baraszkowaliście radośnie wśród morskich fal?
Słuchaliście śpiewu ptaków w lesie lub na łące?
Pozwoliliście sobie zakochać się bez budowania scenariusza na najbliższe dziesięć lat?
Czy tańczyliście tak, jakby nikt nie patrzył?
Śpiewaliście pod prysznicem lub podczas zmywania naczyń?

Przykłady beztroskiej radości można mnożyć i mnożyć bez końca, ale przecież nie chodzi o podawanie przepisu na wykorzystanie chwili...

Owo "carpe diem" musi narodzić się w Was samoczynnie, dopiero wtedy radość z niego czerpana będzie prawdziwa i głęboka!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz