Wiem, że wielokrotnie pisałam już o potędze pozytywnego myślenia...
ale chyba warto o tym od czasu do czasu przypominać...
Do dzisiejszego wpisu zmotywowała mnie znajoma z pewnego forum...
Jedyne co zawsze robi to narzeka:
na to, że nie przykładała się do nauki i nie dostała się na studia, a jedynie do studium
na to, że jest gruba i nie ma kondycji
na to, że nie ma koleżanek
na to, że nie ma chłopaka
takich "na to" jest jeszcze kilkanaście...
Kochanie!
Biadolenie nic nie zmieni!
Trzeba przemyśleć sytuację w której się znaleźliśmy i zacząć coś zmieniać...
na każdy kłopot jest rozwiązanie:
można podchodzić do matury jeszcze raz by poprawić wyniki i dostać się na wymarzone studia
można zmmienic dietę i wprowadzić elementy sportu
można być sobą, udzielać się w grupach (nie tylko internetowych) dotyczących naszych zainteresowań
można uwierzyć w siebie, a wtedy i miłość sama nas znajdzie...
MOŻNA WSZYSTKO!
Myślcie pozytywnie każdego dnia i uwierzcie w siebie!
Na koniec dodam jeszcze słowa, które napisałam do niej na koniec swojego komentarza na owym forum... bo słowa te odnoszą się do wszystkich z nas!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz