Tytułem wstępu:
Od dziś będę pisać codziennie. Przerwa w dostępie do internetu dobiegła końca.
Przechodząc do meritum:
Musimy w końcu coś zrobić z naszym życiem. Dość narzekania i szukania wymówek.
Jak ktoś mądry kiedyś napisał: "Zła wiadomość to taka, że nikt nie zna klucza do szczęścia, dobra, że nie jest ono zamknięte".
Drobne zmiany wprowadzone dziś, zbudują fundamenty lepszego jutra!
Pytanie tego wpisu:
Czy piszecie pamiętnik?
Nie, nie mam na myśli bloga, czy innej formy autoekspresji połączonej z autoreklamą! Mówię (a raczej piszę) o dziennych zapiskach sporządzanych dla własnej wiadomości.
Nie?
Spróbujcie! To doskonała forma psychoterapii. Pozwala dotrzeć do istoty problemów, a niejednokrotnie wskazuje również ich rozwiązanie.
Dodatkowo lektura takich zapisek po latach może nam uświadomić przemijalność chwilowych "dramatów" i "końców świata", nabrać dystansu do teraźniejszości, ale także przypomnieć drobne radości, które przywoływały w tamtym momencie uśmiech na twarzy.
Dziś na starej płycie CD znalazłam plik z zapiskami z końcówki liceum... i chociaż parę twarzy zatarło mi się w pamięci, a kilka "przydomków" nie potrafię połączyć z żadną osobą, to i tak ciekawym doświadczeniem było czytanie o tym wszystkim, co dawno zatarło się w mojej pamięci.
Spróbujcie pisać tak "dla siebie", bo naprawdę warto!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz