Bieg, stres, ciągła gonitwa dnia codziennego. Czasami macie ochotę zatrzymać tą szaloną karuzelę i wysiąść...
Marzycie o wakacjach na jakiejś tropikalnej plaży i przysłowiowym "świętym spokoju"?
Jestem pewna, że tak!
Przyznam skrycie, że ja też.
Pamiętajcie, że jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma...
Proszę Was codziennie: Nie narzekajcie!
Po prostu znajdźcie alternatywne rozwiązanie.
W drodze do/z pracy (o ile pogoda pozwoli) siądźcie na chwilę na ławce w mijanym parku, lub chociaż osiedlowym placyku.
Wystawcie twarz do słońca.
Zamknijcie oczy i cieszcie się ciepłem promieni.
Wyobraźcie sobie jakieś wymarzone miejsce:
plażę, górską dolinę, antyczne ruiny, średniowieczny zamek, renesansowy pałacyk.
Tutaj akurat panuje pełna dowolność wyboru.
Wyciszcie swoje myśli.
Już po kilku minutach poczujecie jak ładują się Wasze życiowe baterie.
Proste!
Łatwe!
Ogólnie dostępne!
Spróbujcie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz